"KONSTRUKTYWNE WETO" DO USTAW ZDROWOTNYCH - czy to możliwe?
Niedawne weto prezydenta Lecha Kaczyńskiego do ustaw zdrowotnych minister Kopacz, jest różnie oceniane. Jedni się z tego powodu cieszą a inni są wściekli. Prezydent wykorzystując swoje konstytucyjne prawo weta, chcąc nie chcąc zadecydował, że nic się w służbie zdrowia nie zmieni. Będzie coraz gorzej, szpitale będą się zadłużać i bankrutować a specjaliści wyjeżdżać za granicę. Czy zawetowane ustawy by to zmieniły, tego nie wiem? Pewny jestem, jednak tego, że lepiej z tego powodu nie będzie.
W dorocznym rankingu Euro Health Consumer Index Polska zajęła 25 miejsce (na 31). Polska otrzymała w sumie 511 punktów na 1000 możliwych.
Jak widać sytuacja w Polsce jest bardzo zła. Szkoda, że prezydent wiedząc jak fatalnie jest w opiece zdrowotnej, zawetował ustawy rządu bez jednoczesnego wystosowania własnego pomysłu legislacyjnego na reformę. Takie konstruktywne weto miałoby o wiele lepszy wydźwięk społeczny niż populistyczne straszenie prywatyzacją szpitali (przypomnijmy, że PIS przegrał z PO sprawę w sądzie, za rozpowszechnianie tego oskarżenia w wyborach; Związek Powiatów Polskich podał, że od 2000 roku, żaden ze 65 skomercjalizowanych szpitali nie został sprywatyzowany).
Ale cóż, jak powiedział jeden z blogerów "prezydent nie musi się nikomu tłumaczyć czemu wetuje". No nie musi to fakt. Ja jednak bym optował za tym, aby prezydent, kolokwialnie rzecz mówiąc "dał rządzić" i pozwolił duetowi Tusk - Kopacz, wziąć pełną odpowiedzialność za te pomysły.
Teraz stał się współodpowiedzialny, gdyż obecna ekipa zawsze będzie mogła tłumaczyć się, że "chcieli, ale nie mogli". Właśnie dlatego, prezydent powinien wykorzystać cały sztab ludzi, których zatrudnia (za Wałęsy było to 159, u Kwaśniewskiego 250, obecnie 321 osób!- źródło: kancelaria prezydenta RP) i opracować alternatywny do rządowego projekt reformy. Byłoby to aktywne zaangażowanie się w bardzo poważny problem społeczny. Na prace, ekspertów i analizy, kancelaria mogła by przeznaczyć cześć swojego niebagatelnego budżetu (159 779 000 zł w zeszłym roku). Może wtedy spełnił by w jakiś sposób swoją obietnicę wyborczą "skończenia z Bizancjum Kwaśniewskiego", bo obecnie Kancelaria Prezydenta wydaje z roku na rok coraz więcej pieniędzy. (na temat tego ile kosztuje nas urząd Prezydenta najlepiej odpowie kalkulator prezydencki, polecam).
Jak na razie prezydent nie zasługuje na miano "wszystko wetującego", ale tegoroczny stosunek inicjatyw legislacyjnych do ustaw zawetowanych nie ukazuje nam się zbyt optymistycznie (6-12).
Warto posłużyć się także innym raportem, tym razem NFZ, który pokazuje jak beznadziejna jest sytuacja pacjenta w Polsce: „największe kolejki są do poradni okulistycznych; na koniec 2007 roku oczekiwało ponad 110 tys. osób (w tym ponad 24 tys. w woj. mazowieckim); do poradni kardiologicznych - 60 tys., chirurgii urazowo-ortopedycznej - ponad 54 tys.; na zabieg usunięcia zaćmy czekało w kraju ponad 84 tys. osób; średni czas oczekiwania wynosił 389 dni..."
Nie jestem specjalistą od ochrony zdrowia, więc mogę oceniać propozycję tylko po wynikach. A te są takie, że po 89 roku nikomu się nie udało zreformować służby zdrowia. SLD forsując pomysł scentralizowanego NFZ również nie dało rady naprawić systemu. A ministrem wtedy był Łapiński i Balicki. Ten ostatni obecnie jest ekspertem lewicy w sejmie. Może ich pomysły w tym sejmie są lepsze od rządowych? Jednak wydaje się, że żadna siła polityczna w naszym sejmie nie ma legitymizacji i czystego sumienia w sprawie reformy służby zdrowia. Ani PIS ani SLD nie poradziły sobie z tym problemem, dlaczego prezydent nie chce dać możliwości wykazania się obecnej ekipie? Może ma lepsze pomysły a jeśli tak to kiedy je przedstawi ?
Monica Frassoni: „trzeba rozpocząć kampanię ‘Stop Barroso’”
Koniec wojny o 65 godzin
Raül Romeva: „jest jakaś sprzeczność w mówieniu o sobie jako o prawicowcu i przynależeniu do Zielonych”
Zagraj w „Arcanoid” na kongresie Zielonych
Europa wybrała
Dziura w kształcie Europy, czyli polska kampania przed czerwcowymi wyborami
